ty i zagłada, jakiej nie znałeś

Wpis

piątek, 18 października 2013

Zagłada, nieustająca, tego, co XX w. wartościowe

Radiowy szantażyk emocjonalny (program III PR) potrafi mnie wkurzyć. Głębokim głosem pan, co opłynął świat za pieniądze publicznego radia (samo w sobie – nic złego) mówi mi, że jakiś dom opieki dla dzieci z czymśtam nie ma pieniędzy na ogrzewanie i inne tego typu ekstrawagancje. Na szczęście – tatta-da-dam- jest aukcja charytatywna! A na niej majty, czy inne szczoteczki do zębów Bronisława Komorowskiego. A to by się Sloterdijk cieszył! System, w którym króluje wolność, w którym panny Łęckie i inne śmiecie z kasą mogą pokazać swoją dobrą wolę, powraca! Nie trzeba już walczyć, trzeba znowu błagać.

Obrzydliwość tego, że jakiś ośrodek opieki musi żebrać o dukaty na opał uwypukla to, że złote serce pokazuje prezydent. Prezydent, osoba odpowiedzialna za politykę państwa powinien naciskać na premiera, żeby ten może łaskawie rozpisał budżet, dzięki któremu prezydenckie majty nie musiałyby być licytowane na chrust do pieca dla biednych sierot.

XIX wiek powraca spokojnie, jak gdyby nigdy nic. Związek Radziecki się rozpadł, historia się nie skończyła. Wojna światów, pardon, zderzenie cywilizacji nie następuje, ale trwa za to w najlepsze brutalne dostosowanie do wymogów uwolnionego od strachu przed komunistyczną alternatywą kapitalizmu. Jeśli czyjąś, najpewniej ukształtowaną w złotych latach 90tych wrażliwość to drażni, to bardzo przepraszam. Niestety moje pokolenie nie miało luksusu tej niezachwianej wiary i euforii, jaki miała klasa średnia w pierwszych latach po transformacji. Szybko zrozumieliśmy, że jest ciężko i że bonanza nielicznych to nie jest nasza impreza. Większość z nas, przyuczonych do jedzenia, stara się trzymać fason trzydziestokilkulatków, którzy wskoczyli na wagoniki, kiedy jechały ciągle do góry. My tutaj nie mamy na co narzekać, przecież jest stabilnie.

Jest tak stabilnie, że brakuje pieniędzy na opał w domu opieki. Czy zapomnieliśmy o tym, że można stworzyć system? Że można równość napisać na sztandarach i w konstytucji? Że można stworzyć system, który pierdoli tzw. dobroczynność? Dlaczego nie? To działało i może działać. Wystarczy wyciągnąć głowy z dup i się rozejrzeć. Syndrom sztokholmski, bo zostaliśmy porwani przez dziadów zawieszonych najdalej w 1997 roku, da się wyleczyć! Proszę, niech licytacja majtek Komorowskiego nas chociaż trochę poruszy.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
psujumuju
Czas publikacji:
piątek, 18 października 2013 10:11

Polecane wpisy

  • Zagłada sałaty

    „Do Damaszku” Spektakl Jana Klaty z Narodowego Starego Teatru w Krakowie został rozsławiony incydentem, podczas którego dziecinni konserwatyści prze

  • Zagłada Kielc

    „Caryca Katarzyna” Zdania na temat spektaklu pokazanego podczas Warszawskich Spotkań Teatralnych były podzielone. Front wyznaczała akurat płeć. Moj

  • Zagłada literatury - lecz częściowa

    Szkice Piórkiem Andrzeja Bobkowskiego. Interesująca lektura, łatwo wciągając w swój specyficzny język. To wypracowany, wystudiowany styl dziennikowy, nie uwierz

  • Top, ale czego?

    Koniec roku zbliża się nieubłaganie,tylko patrzeć jak rozpocznie się tradycyjne coroczne głosowanie na Trójkowy Top Wszech Czasów, tylekroć już wzmiankowany na

  • Zamiast Topu

    Być może niektórzy zwrócili uwagę, że nie pisałem nic o Trójkowym Topie Wszech Czasów. Powody ku temu istotne były: sytuacja w stacji jest na tyle nieciekawa, ż